Od jakiś czasu Karina poszukiwała fotografów do współpracy. Swoje ogłoszenia zamieszczała na grupach w mediach społecznościowych. Miałem już okazję wcześniej z nią współpracować i wspominam tę współpracę bardzo pozytywnie. Karina jest niesamowicie pozytywną osobą, z którą zawsze można się pośmiać, dlatego postanowiłem zgłosić swoją kandydaturę.
W trakcie rozmowy Karina podesłała mi kilka zdjęć przedstawiających kobiety w strojach ludowych, w klimacie szaro-burej, bezśnieżnej zimy. To był dla mnie zapalnik. Karina już wcześniej zrealizowała podobną sesję, której efekty bardzo mi się podobały — nie omieszkałem jej o tym powiedzieć. Tak właśnie temat pojawił się sam.
Kolejnym etapem było znalezienie odpowiedniego miejsca. W okolicy zamieszkania Kariny większość gospodarstw jest już mocno zmodernizowana, a ja ten temat zawsze wiążę z wiejskością, jaką dziś spotkać można chyba tylko w skansenach. I to właśnie jest słowo klucz. Każde z nas podrzucało propozycje takich miejsc, które przyszły nam na myśl. Niestety, wiele z nich nie działa przez cały rok, a sezon jeszcze się nie rozpoczął. Okazało się jednak, że jest jeden skansen, który pozostaje dostępny przez cały czas. To jeden z najbardziej znanych skansenów w województwie łódzkim — Skansen Ziemi Łowickiej w Maurzycach.
Poza sezonem miejsce to dostępne jest jedynie w wersji spacerowej — wszystkie domki pozostają zamknięte i nie można ich zwiedzać od środka. Dla nas to wystarczyło, bo i tak spędziliśmy tam sporo czasu, a nie wszystkie pomysły udało mi się zrealizować.
Klimaty ludowe od zawsze były dla mnie niezwykle atrakcyjnym tematem fotograficznym. Realizacja takiej sesji była jednym z moich marzeń. Kolorowy ludowy styl moim zdaniem świetnie podkreśla kobiecą urodę, co starałem się pokazać w swoich kadrach.
Strój sieradzki, który miała na sobie Karina, został użyczony dzięki uprzejmości zespołu Kaliny z Ralewic.