To miała być zwyczajna sesja jesienna, ale wyszło inaczej, tak trochę w stylu fineart. Myślę, że w dużej mierze jest to zasługa Igi. Jej uroda oraz umiejętność wydobycia z siebie ciekawych emocji zaowocowały niesamowitymi zdjęciami. Jest to modelka, którą z pewnością jeszcze nie raz zobaczymy u bardziej znanych fotografów - szczególnie tych, którzy tworzą bajkowe zdjęcia.
Wracając jednak do samej sesji, to jak zwykle nie mogło być za łatwo. Tym razem słońce płatało figle. Chmury mknęły przez niebo co chwilę zasłaniając jedyne źródło światła. Trzeba było szybko reagować na te zmiany. Chwila nieuwagi i zdjęcia prześwietlone lub niedoświetlone. Na szczęście powoli zaczynam uczyć się obserwacji kadru pod względem zmian w oświetleniu.
Na miejsce sesji zdjęciowej wybraliśmy park Źródliska. Nie doceniałem wcześniej tego miejsca i miło się zaskoczyłem. Wytypowałem kilka jak nie kilkanaście punktów z potencjałem fotograficznym. Trzymając się tego planu podążaliśmy z miejsca na miejsce zyskując z każdym krokiem zróżnicowane plany zdjęciowe. Nie udało się jednak wszystkich miejsc odwiedzić i pozostał mały niedosyt. Park Źródliska zyskał jednak w moich oczach jako miejsce na plener fotograficzny. Zresztą nie tylko w moich. Równolegle w tym czasie trwały tam chyba ze trzy sesje ślubne.